Zupelnie przypadkiem trafilem w sieci na
liraspin i uznałem, ze z ciekawosci zobacze, jak to wszystko wyglada od srodka. Pierwsze kilkanascie minut to była totalna katastrofa, bo saldo topnialo w oczach przez sama serie pechowych spinow i juz mialem uciekac, ale podbilem stawke w slocie Gates of Olympus i nagle wystrzelil potęzny mnoznik. Adrenalina skoczyla mi do maksimum, a humor poprawil sie na reszte wieczoru. Naprawde fajna opcja na relaks, wiec warto rzucic na nia okiem.